sobota, 27 grudnia 2014

3.Don't leave me honey.

JUSTIN POV*
Stwierdziłem, że najlepszym rozwiązaniem będzie odwiezienie Melanie do domu. Wiem, że to był dla niej ciężki dzień. Spojrzałem kątem oka na brunetkę. Była taka delikatna, a ten drań chciał ją skrzywdzić. Poprawiłem się na samom myśl o tym dupku. Jak zobaczę go jutro w szkole to obiecuje, że dostanie dodatkową dokładkę, tego co miał dzisiaj.
-Hhhym.-usłyszałem delikatny głos Melanie. Usiadła i przetarła oczy. Uśmiechnąłem się na samom myśl, że chociaż przez te dziesięć minut oddaliła się od wydarzeń z tego wieczoru.
-Dobry wieczór księżniczko. - cwaniacki uśmieszek nie mógł zejść mi z twarzy. Mel zasłoniła twarz moją kurtką. Jedną ręką próbowałam zesunąć jej ją z twarzy. Jednak Melanie się nie poddawała i za wszelką cenę próbowała zatrzymać ją na twarzy.
-Justin przestań!- krzyknęła odkrywając delikatne usta. Ta dziewczyna nie była taka jak większość laskę, które znam. Fascynowała mnie i to bardzo. Chciałem poznać ją bliżej.
-A co jeśli nie przestane? - zacząłem się z nią droczyć, żeby zapomniała o debilu (czytajcie Cody), stanąłem samochodem na poboczu. Odpiąłem pasy i zniżyłem jej siedzenie. Jej niebieskie oczy wyjrzały za mojej kurtki. Delikatnie odkryła całą twarz. Była idealna nawet z rozmazanym makijażem.
-C...co ty robisz?- powiedziała, delikatnie rumieniąc się na policzkach. Przetarłem jej lewy policzek zmazując rozmazany cieć.
-Nie bój się, przecież nie zrobię Ci krzywdy.- nachyliłem się nad nią i pocałowałem jej czoło. Mel cicho zachichotała na co sam się uśmiechnąłem. Wróciłem na swoje miejsce i wjechałem znów na drogę. Melanie usiadła w taki sposób, że miała na mnie dobry widok. Zauważyłem, że zapatrzyła się na mój tatuaż za uchem. Poczułem jej dotyk za nim.
-Podoba mi się. - przyznała odciągając rękę od mojego ciała, chociaż szczerze wolałbym, żeby zostawiła ją blisko mnie. Jej dotyk był bardzo kojący. Jak deszcz podczas suszy. Potrzebowałem tego deszczu. -Przejechałeś moją kamienicę. - pokazała ręką Mel na stary budynek. Wjechałem w jakiś podjazd i wykręciłem samochodem. Stanąłem autem centralnie przy wejściu do kamienicy.
-Odprowadzić Cię?-spytałem. Dziewczyna kiwnęła tylko głową w pozwoleniu. Wyszliśmy z samochodu i przegnaliśmy krótki dystans.
-Dziękuje.- powiedziała oddając moją kurtkę. Chciała wejść już do środka, kiedy złapałem ją za nadgarstek i przysunąłem do siebie. Jej  piwne oczy ilustrowały moją twarz. Nie mogłem się powstrzymać. Moje usta dotknęły jej nie wahała się i oddała pocałunek. Delikatnie przejechałem językiem po jej wardze. Nasze języki zaczęły się poruszać w tym samym rytmie i uwieście mi gdyby nie to, że jesteśmy na chodniku rozebrał bym ją tu i teraz. Moja ręka znalazła się pod jej sukienką. Mel przygryzła moją wargę przyciągając mnie bliżej siebie. Podciągnąłem sukienkę Melanie do góry, kiedy jakaś babka wyszła ze swojego mieszkania. Przestaliśmy się całować, a powietrze wokół nas zrobiło się bardzo niezręczne. Kobieta przeszyła nas wzrokiem i wyszła. Mel spojrzała na mnie i słodko się uśmiechnęła.
-Nie zręczna sytuacja.-dotknęła mojej rozgrzanej skóry pod bluzką.  -Muszę już iść mama będzie zła.- zostawiła delikatny pocałunek na moim policzku. Wsiadłem do samochodu i wyjechałem z ulicy na, której mieszkała Mel. Usłyszałem wibracje mojego telefonu. Odebrałem.
-Halo? Justin?- przerażony głos Nicka, aż drżał przez mój telefon.
-Tak. To ja. Coś się stało?-spytałem z pośpiechem stojąc na czerwonym świetle. Obok mnie ustawiły się dwa czarne auto z tyłu było jeszcze jedno.
-Stary mamy problem. Możesz być śledzony. Marcus pomylił paczki zawieźliśmy Brunowi LSD zamiast heroiny. Justin wracaj jak jak szybciej do domu. Mogą Cię śledzić ludzie Brusa. Teraz. -pośpieszał mnie.
-Stary mamy problem. Oni już chyba mnie znaleźli.- przełknąłem głośno ślinę i gdy tylko włączyło się zielone światło przycisnąłem pedał gazu. Chciałem jak najszybciej zgubić tych ludzi. Wjechałem w stare fabryki. Usłyszałem tylko pisk opon. Spojrzałem przed siebie. Widziałem tylko betonową ścianę.


MADISON POV*
Otworzyłam drzwi od małego mieszkania. Weszłam do kuchni. Wzięłam sok pomarańczowy nalałam go do szklanki.
-Gdzie byłaś.- usłyszałam wściekły głos mamy. Obróciłam się i zobaczyłam kobietę w szlafroku.
-Byłam u koleżanki.- nie powiem jej prawdy zabiłaby mnie. Zrobiłam łyka soku. Mama usiadła na krześle i oparła twarz o dłonie. Po chwili spojrzała na mnie.
-Ja cię tak nie wychowywałam. Wiesz jak się kurwa martwiłam. I teraz mnie nie okłamuj młoda panno. Gdzie tak na prawdę byłaś?- mama podeszła do mnie i złapała mnie za nadgarstek.
-To mnie boli.- wydarłam się wyciągając nadgarstek z jej uścisku. Nie lubie, kiedy mi tak robiła. Czułam się jakby tata znów nas bił. Mówiłam mamie żebyśmy szły na jakąś terapie, ale ona nie słuchała po paru latach zrezygnowałam. Teraz mam żal do ojca.
-Mów gdzie byłaś! - mama wydarła się na mnie. Trochę się przeraziłam nigdy nie była taka wobec mnie. Nie odezwałam się ani słowem. Stałyśmy w ciszy przez jakieś pięć minut. Mama nerwowo chodziła po całej kuchni. Zauważyłam, że od przeprowadzki zaczęła palić. Nie chciałam tego, ale co ja mogę jej powiedzieć? Nie pal bo Ci zabraniam? Wyrzuciła niedopałek papierosa przez okno.
-Czy ty kurwa rozumiesz, że nie mam już na Ciebie sił?- wykrzyczała rzucając talerzem w ścianę. Małe kawałki rozsypały się po całym pomieszczeniu. Była jakaś dziwna.
-Mamo uspokój się!- wrzeszczałam na nią kładąc ją na ziemi w taki sposób, żeby się nie ruszała. Spojrzałam na jej oczy miała powiększone źrenice. Kurwa. -Mamo co ty brałaś! - krzyczałam trzymając jej ręce, żeby mi się nie wyślizgnęła.
-Nic!- krzyknęła uwalniając się z mojego uścisku. Popchnęła mnie na ścianę i wyszła z kuchni. Usłyszałam tylko trzask drzwi. To co zrobiła nie było w jej stylu. Nigdy na mnie nie krzyczała w taki sposób. Niekontrolowanie zaczęłam płakać. Usiadłam na podłodze kładąc głowę na kolanach.
Po dziesięciu minutach wyszłam z kuchni i poszłam do pokoju i zabrałam ze sobą bieliznę i moją piżamę. Weszłam do łazienki. Spojrzałam w lusterko. Zmyłam pozostałości makijażu, zdjęłam ubranie i weszłam pod prysznic.
Po wykonaniu wszystkich czynności wyszłam z łazienki i poszłam do pokoju. Włączyłam laptopa i zaczęłam oglądać film. Zaczęłam płakać na wzruszających scenach i muszę powiedzieć, że ten film dał mi lekko zapomnieć o sytuacji z przed godziny. Odłożyłam laptopa na miejsce i chciałam iść już spać, kiedy ktoś do mnie dzwonił. Spojrzałam na wyświetlacz i była to Rose. Ucieszyłam się bo musiałam z kimś porozmawiać.
-Hej Rose. - powiedziałam do słuchawki z uśmiechem.
-Mel.- usłyszałam dziwny głos Rose. Nie był taki jak zawsze. - Justine. On..on.. Miał wypadek. - telefon wypadł mi z ręki, a ja zamarłam.

***
Hej kochani przepraszam, że ten rozdział jest taki krótki, ale nie miałam czasu przez te parę dni. Ale obiecuje, że kolejne rozdziały będą dłuższe i ciekawsze. LICZĘ NA KOMENTARZE

Rozdział z dedykacją dla Natalii P. - dziękuje za wenę twórczą. 
oraz dla Wiktorii O.- czekałaś na niego zbyt długo ;) 

Kolejny rozdział niebawem :*

4 komentarze: