Zrobiłam salto w tył i szpagat. Myślę, że to wystarczy by pokazać co potrafię. Rose i reszta dziewczyn siedziały z otwartymi buziami. Nie sądzę bym była taka dobra.
-Wyćwiczona widać. -powiedział męski głos. Spojrzałam w bok i stał przede mną wysoki brunet. Rose uśmiechnęła się na widok chłopaka.- Cześć kochanie. - pocałował ją, a ona odwzajemniła pocałunek.
-Rose, a może byś była tak miła i zapoznała Melanie z twoim chłopakiem. - Selena stanęła z założonymi rękami. Była na prawdę bardzo ładna. Miała ciemne włosy, które dosięgały jej za piersi.
-Melanie to jest Austin. Austin to jest Melanie nowa cheerleaderka w drużynie. - na te słowa, aż mnie zamurowało.
-Dostałam się!- z zachwytu, aż zrobiłam gwiazdę.- Przepraszam. - zaczerwieniłam się na samą myśl tego co właśnie zrobiłam.
-Dzisiaj robię imprezę może wpadniesz? - spytał się Austin. Nie wiem czy mama w pierwszy dzień szkoły puści mnie na imprezę i to do chłopaka, którego prawię nie znam.
-Ja.. - zaczęłam, ale Rose przerwała mi w pół zdania.
-Na pewno przyjdzie dopilnuje tego. - pocałowała go w policzek, a później spojrzała na mnie. Uśmiechnęłam się do niej, a ona chyba zrozumiała o co chodzi. -Widzisz zgodziła się. - Austin się uśmiechnął.
-To dzisiaj o 22, u mnie. - pocałował Rose w policzek na pożegnanie i wyszedł z hali. Rose obróciła się w naszą stronę. Wyrzuciłam ręcę w powietrzu.
-Zwariowałaś? Moja mama mnie zabije ja go wcale nie znam. Myślisz, że mi pozwoli?- stanęłam na przeciwko niej z zaciekawioną miną.
-Rosa, ona ma raje. Jest tu dopiero od godziny i prawie nas nie zna. Mama jej nie puści. - kiwnęłam głową na zgodę z zdaniem Sel. Miała racje. Ledwo co tu tu jestem, a już mam taką propozycje.
-E tam Melanie nie przesadzaj wymyślisz coś. - uśmiechnęłam się do mnie ubierając swoją szarą bluzkę. - Na pewno nie raz wciskałaś mamie kit, że idziesz do koleżanki robić jakiś projekt, a tak na prawdę byłaś na imprezie. Jesteśmy nastolatkami, każda z nas tak choć raz robiła. - dziewczyny zaczęły rozmawiać ze sobą. A ja miałam mętlik w głowie. To racja wiele razy wciskałam mamie kit, że idę robić projekt czy też się pouczyć. Może tym razem też mi uwierzy. Chociaż nie jestem pewna czy dobrze będę czuć się w towarzystwie osób, których wcale nie znam. Fakt na każdej imprezie są osoby, których się nie zna, ale w Dallas było jakoś inaczej. Bynajmniej miało się tą świadomość, że kiedyś widziało się gdzieś tą osobę. A tu? Jestem całkowicie nowa. Nawet nie wiem jak się zachować w towarzystwie nowych ludzi. Chyba będę po prostu sobą, a jeśli to nie wystarczy to po prostu wyjdę. Nie mam ochoty siedzieć z jakimiś pojebanymi osobami. Wyszłyśmy z hali, żeby się przebrać.
-Co teraz masz?- spytała Meghan.
-Teraz mam...- wyciągnęłam kartkę z kieszeni. Obróciłam ją i prze ilustrowałam plan. -Chemie. - potwierdziłam chowając kartkę z powrotem do kieszeni.
-O masz ze mną lekcje. - przybiłam piątkę z Rose.- Widać los tak już chciał. - zaśmiałyśmy się widząc jak Rose robiła coś dziwnego. Nie można było tego nazwać tańcem, ale było to coś w po dobie. Wyszłam z przebieralni i zobaczyłam Justina stojącego koło jakiegoś młodszego chłopaka. Brunet podał Justinowi pieniądze, a on poklepał go po plecach i odszedł. Dziwna sytuacja. Ciekawe czemu ten chłopak dawał mu hajs.
-Chodźmy.- z przemyśleń wyrwałam mnie Rose, kiwającą głową w moją stronę. - O czym myślałaś?- spytała, kiedy stanęłyśmy pod klasą.
-A o niczym. Tak jakoś zapadłam w zamyślenie. - skłamałam widząc Justina, który szedł w naszą stronę. Ominął nas i stanął obok swoich kolegów. Spojrzałam się na niego, a on się do mnie uśmiechnął. Odwzajemniłam uśmiech.
-Spodobał Ci się. - powiedziała Rose. Otworzyłam szeroko oczy i spojrzałam na nią z niedowierzaniem. -Mel. Każda laska oprócz mnie.-zaznaczyła.- Ślini się na jego widok. Nie wmówisz mi, że tak nie jest. - stałam jak słup. Nic nie powiedziałam. To racja Justin był na prawdę przystojny, a żeby się zakochać trzeba znać tą osobę. A ja wiem tylko co on o mnie. Czyli tylko jak ma na imię.
Zadzwonił dzwonek, a ja w duchu dziękowałam za to. Gdyby nie on na pewno Rose ciągnęła by dalej tą rozmowę. Weszłyśmy do klasy i zajęliśmy miejsca. Rose była zajęta więc usiadłam na przypadkowym miejscu. I na moje szczęście (to jest sarkazm) usiadłam obok Justina. No to fajnie.
***
Lekcje minęły szybko. Nawet lekcja chemii nie była taka zła. Justin nie prowadził ze mną jakiś dziwnych rozmów. Było nawet miło. Od czasu do czasu śmiał się ze mnie, kiedy pomyliłam probówki. Pozostałe lekcje minęły bardzo szybko i bez żadnych problemów. Tylko babka od matematyki była bardzo surowa. Ale już jej to wybaczę.
Wyszłam właśnie ze szkoły. Usiadłam przy stoliku, który stały na dworze. Wyciągnęłam telefon z kieszeni i wybrałam numer do mamy
-Hej mamo, kiedy przyjedziesz. - spytałam
-Kochanie nie dam rady po ciebie przyjechać. Wyśle Ci nasz adres, bo znając ciebie nie pamiętasz. - westchnęłam z irytacją i położyłam głowę na stole.
-Dobrze się czujesz.- usłyszałam czyiś głos. Podniosłam głowę i zobaczyłam blondyna stojącego przede mną.
-Cody. - wyciągnął ku mnie rękę. Podałam mu swoją.
-Melanie.- uśmiechnęłam się, blondyn zrobił to samo. Usiadł obok mnie.
-Więc idziesz na imprezę do Austina? - spytał. Trochę mnie to zdziwiło myślałam, że będzie tam minimum 50 osób.
-Tak, a ty? - powiedziałam z zaciekawieniem. Kiwnął twierdząco głową. Akurat w tym momencie przyszedł mi sms od mamy. -Muszę już iść. Do dzisiaj. - blondyn wstał z swojego miejsca.
-Odprowadzę Cię. - powiedział i ruszył na przód. Zaśmiałam się na co on przystopował i wyrzucił ręce w powietrze. - No co? - spytał.
-Nawet nie wiesz gdzie mieszkam. - pokiwałam zabawnie głową. -Głupek. - potarmosiłam mu włosy. On westchnął i poprawił fryzurę.
Szyliśmy jakieś piętnaście minut. Okazało się, że mieszka na tej dzielnicy co ja. A raczej w tej samej kamienicy. Weszliśmy do środka i każdy z nas poszedł do swojego mieszkania.
Zdjęłam kurtkę i buty. Poszłam do kuchni i zjadłam musli. Weszłam do swojego pokoju i sprawdziłam swój telefon miałam dziesięć nie odebranych połączeń od Rose. Kurdę. Wybrałam jej numer.
-Kurwa Mel na następny raz Cię zabije jak nie odbierzesz. - zaśmiała się, a ja wypuściłam westchnęłam z uczucia ulgi. - Mel masz pół godziny na wzięcie swoich rzeczy. Wyślij mi swój adres, a moja mama po ciebie przyjedzie i u mnie się naszykujemy okey? -spytała, a ja właśnie przypomniałam sobie, że nie wiem co mam ubrać.
-Rose co ja mam ubrać? Bo mam po prostu ciemnotę w głowie. - rzuciłam się na łóżko.
-Hymm załóż jakąś ładną sukienkę. Przecież cała szkoła będzie.- automatycznie podniesłam się do pozycji siedzącej.
-Jak cała szkoła? Przecież ... Ugh...Dobra wezmę sukienkę .-Rose pisnęła mi do telefonu. Ta dziewczyna jest pokręcona, ale właśnie za to ją lubię.
-Okey to będę za pół godziny. - potwierdziła.
-Wiem.Do zobaczenia. - rozłączyłam się i w smesie wysłałam jej adres mojego zamieszkania. Wstałam z łóżka i stwierdziłam, że trzeba poszukać jakiejś sukienki.
Szukałam od dwudziestu minut i nie mogłam żadnej znaleźć, a niedługo ma tu być Rose. Matko ona mnie zabije.I wtedy właśnie przypomniało mi się o mojej sukience, którą dostałam od mojej babci na urodziny. Jeszcze nigdzie jej nie miałam. Wyciągnęłam pudełko z garderoby. Otworzyłam jej i spojrzałam na sukienkę. Wzięłam też moje beżowe szpilki. Dostałam sms od Rose, że jest już na dolę. Złapałam pudełko z sukienką i butami. Wzięłam moją torebkę. Ubrałam kurtkę i buty. Wyszłam na dół. Rose wybiegła z samochodu i mnie przytuliła. Jeszcze trochę, a moja sukienka znalazła by się w kałuży.
Po piętnastu minutach byłyśmy u Rose w domu. Jeśli można było nazwać to domem. Lepsze określanie to willa. Szybko wbiegłyśmy do jej pokoju. Każda z nas się wykąpała i umalowała. Rose zakręciła włosy na lokówkę. A ja nie eksperymentowałam miałam naturalnie proste włosy i takie jej pozostawiłam. Rose ubrała swoją sukienkę. Wyglądała w niej bosko. Założyła do niej białe szpilki na platformie.
-No idź do garderoby i pokazuj tą kieckę siostro.- zaśmiałyśmy się w tym samym zasie wzięłam pudełko z sukienką i butami. Ubrałam się i ostatni raz obejrzałam się w lusterku. Jest okey, pomyślałam. Wyszłam z garderoby.
-I jak? - Rose oderwała swój wzrok od telefonu i spojrzała na mnie. Zakryła usta.
-Kurwa Melanie wyglądasz mega seksownie. Będę musiała Cię pilnować.- zaśmiałyśmy się i wyszłyśmy na dół. Rose poszła powiedzieć jeszcze mamie, że już idziemy. Pod domem dziewczyny czekała na nas już taksówka. Rose podała adres kierowcy. Po dwudziesta minutach dotarłyśmy na miejsce. Austin mieszkał w dwa razy większym domu niż Rose. Połknęłam nerwowo ślinę na widok wszystkich uczniów ze szkoły.
-Matko jedyna. Ja nie dam rady. - spojrzałam się na Rose z przerażeniem.
-No dajesz dziewczyno piersi do przodu i idź prosto. Jesteś mega seksowna. Zobaczysz będzie zajebiście. - poprawiła mi humor.
-Okey. Piersi do przodu Mel. - powiedziałam, a blondynka się uśmiechnęła.
Weszłyśmy do pomieszczenia. Muzyka grała bardzo głośno. Rose zniknęła mi z zasięgu wzroku. Fajnie. Wszyscy tańczyli do rytmu piosenki YG - My nigga. Na schodach chłopacy lepili się do lasek jakby chcieli je rozebrać i brać je tu i teraz. Podeszłam do małego barku. Zamówiłam piwo. Nie wiedziałam, że rodzice Austina są tak nadziani, że nawet barek mają. Normalnie jak w pubie. Wzięłam łyk zimnej substancji. Zauważyłam w tumie tańczącą Rose z Austinem. Byli tacy słodcy.
-Hej. - obróciłam się i zobaczyłam blondyna stojącego obok mnie.
-Hej. - uśmiechnęłam się do niego. Wydawał mi się jakiś dziwny. Na prawdę przysięgam od południa zmienił się trochę. Jego oczy były jakieś dziwne.
-Zatańczysz? - spytał wyciągając ku mnie rękę. Kiwnęłam głową w potwierdzeniu. Weszliśmy w tłum ludzi i zaczęliśmy ruszać się w rytm muzyki. Cody zaczął całować moją szyje. Próbowałam go od siebie odepchnąć, ale na marne.
-Przestań kurwa.- nadal próbowałam go od siebie odepchnąć, ale moje próby były na marne. Był zbyt silny. I dopiero zrozumiałam, że jest pod wpływem narkotyków. Ja tak się nie bawię.
Jego rękę wylądowała pod moją sukienką. Otworzyłam szeroko oczy, kiedy poczułam, że chce zdjąć mi bieliznę.
-Wiem, że tego chcesz.- przycisnął mnie do ściany. Jego ohydne usta wylądowały na mojej szyi.
-Aaa... - pisnęłam, ale on od razu zakrył moje usta swoimi. Dla tego nienawidzę mężczyzn są jak potwory.
Nagle zauważyłam Rose, która biegła w moją stronę.
- Zostaw ją śmieciu. - Cody się obrócił i ją odepchnął. Nagle obok niego pojawił się Justin. Rzucił go na blat. Wszystkie dziewczyny zaczęły piszczeć. Justin pokładał blondyna po twarzy. Ostatni coś zadał mu w brzuch. Blondyn opadł na ziemię. Plując krwią. Stałam w szoku. Justin podciągnął rękawy od swojej kurtki i wyprowadził Codiego na dwór. Austin poszedł za nim.
-Matko nic Ci nie jest. - Rose podbiegła do mnie oglądając mnie czy nie mam gdzieś jakiejś rany. Wszyscy stali przez chwilę w szoku, ale DJ rozluźnił atmosferę włączając muzykę. Wszyscy wrócili do zabawy.
A ja nadal stałam w szoku. Justin i Austin wrócili do środka. Austin podbiegł do Rose przytulając ją spytał się czy nic jej nie jest.
-Wszystko okey? - spytał Justin zauważając, że jestem w fatalnym stanie. Nie świadoma swojego zachowania wtuliłam się Justina i zaczęłam płakać. Nagle przypomniał mi się ojciec i to co robił mi i mamie. Bił nas bo chciał odreagować. Był fatalnym ojcem.
Justin bez chwili zastanowienia przytulił mnie bardziej do siebie i zaczął głaskać po głowie.
-Choć. - powiedział i wyszliśmy na dwór.
-Wiedziałam, że nie powinnam tu być!- szlochałam, a Justin stał na przeciwko mnie i tylko się na mnie patrzył. Czułam, że chce mnie wysłuchać. - Mogę Ci się wyżalić? - spytałam ocierając łzy z policzków. Justin kiwnął potwierdzająco głową.
-Kiedy ... - przerwałam - Ten debil zaczął mnie dotykać przypomniałam sobie mojego ojca. - Justin poprawił się jakby zaciekawiło go to co mówię. Więc kontynuowałam dalej. - On nas bił. Mnie i mamę.- znów zaczęłam płakać. Justin podszedł do mnie i mnie przytulił. Nie znałam go, ale czułam się przy nim na prawdę dobrze. Jakbym znała go od dawna. Był mi tak bliski, a zarazem taki nieznany. Fascynował mnie. Spojrzałam w jego oczy, a on w moje. Przetarł kciukiem mój lewy policzek. I stało się. Nasze usta się złączyły i poczułam to niesamowite uczucie w brzuchu. Było fantastycznie...
-Matko jedyna. Ja nie dam rady. - spojrzałam się na Rose z przerażeniem.
-No dajesz dziewczyno piersi do przodu i idź prosto. Jesteś mega seksowna. Zobaczysz będzie zajebiście. - poprawiła mi humor.
-Okey. Piersi do przodu Mel. - powiedziałam, a blondynka się uśmiechnęła.
Weszłyśmy do pomieszczenia. Muzyka grała bardzo głośno. Rose zniknęła mi z zasięgu wzroku. Fajnie. Wszyscy tańczyli do rytmu piosenki YG - My nigga. Na schodach chłopacy lepili się do lasek jakby chcieli je rozebrać i brać je tu i teraz. Podeszłam do małego barku. Zamówiłam piwo. Nie wiedziałam, że rodzice Austina są tak nadziani, że nawet barek mają. Normalnie jak w pubie. Wzięłam łyk zimnej substancji. Zauważyłam w tumie tańczącą Rose z Austinem. Byli tacy słodcy.
-Hej. - obróciłam się i zobaczyłam blondyna stojącego obok mnie.
-Hej. - uśmiechnęłam się do niego. Wydawał mi się jakiś dziwny. Na prawdę przysięgam od południa zmienił się trochę. Jego oczy były jakieś dziwne.
-Zatańczysz? - spytał wyciągając ku mnie rękę. Kiwnęłam głową w potwierdzeniu. Weszliśmy w tłum ludzi i zaczęliśmy ruszać się w rytm muzyki. Cody zaczął całować moją szyje. Próbowałam go od siebie odepchnąć, ale na marne.
-Przestań kurwa.- nadal próbowałam go od siebie odepchnąć, ale moje próby były na marne. Był zbyt silny. I dopiero zrozumiałam, że jest pod wpływem narkotyków. Ja tak się nie bawię.
Jego rękę wylądowała pod moją sukienką. Otworzyłam szeroko oczy, kiedy poczułam, że chce zdjąć mi bieliznę.
-Wiem, że tego chcesz.- przycisnął mnie do ściany. Jego ohydne usta wylądowały na mojej szyi.
-Aaa... - pisnęłam, ale on od razu zakrył moje usta swoimi. Dla tego nienawidzę mężczyzn są jak potwory.
Nagle zauważyłam Rose, która biegła w moją stronę.
- Zostaw ją śmieciu. - Cody się obrócił i ją odepchnął. Nagle obok niego pojawił się Justin. Rzucił go na blat. Wszystkie dziewczyny zaczęły piszczeć. Justin pokładał blondyna po twarzy. Ostatni coś zadał mu w brzuch. Blondyn opadł na ziemię. Plując krwią. Stałam w szoku. Justin podciągnął rękawy od swojej kurtki i wyprowadził Codiego na dwór. Austin poszedł za nim.
-Matko nic Ci nie jest. - Rose podbiegła do mnie oglądając mnie czy nie mam gdzieś jakiejś rany. Wszyscy stali przez chwilę w szoku, ale DJ rozluźnił atmosferę włączając muzykę. Wszyscy wrócili do zabawy.
A ja nadal stałam w szoku. Justin i Austin wrócili do środka. Austin podbiegł do Rose przytulając ją spytał się czy nic jej nie jest.
-Wszystko okey? - spytał Justin zauważając, że jestem w fatalnym stanie. Nie świadoma swojego zachowania wtuliłam się Justina i zaczęłam płakać. Nagle przypomniał mi się ojciec i to co robił mi i mamie. Bił nas bo chciał odreagować. Był fatalnym ojcem.
Justin bez chwili zastanowienia przytulił mnie bardziej do siebie i zaczął głaskać po głowie.
-Choć. - powiedział i wyszliśmy na dwór.
-Wiedziałam, że nie powinnam tu być!- szlochałam, a Justin stał na przeciwko mnie i tylko się na mnie patrzył. Czułam, że chce mnie wysłuchać. - Mogę Ci się wyżalić? - spytałam ocierając łzy z policzków. Justin kiwnął potwierdzająco głową.
-Kiedy ... - przerwałam - Ten debil zaczął mnie dotykać przypomniałam sobie mojego ojca. - Justin poprawił się jakby zaciekawiło go to co mówię. Więc kontynuowałam dalej. - On nas bił. Mnie i mamę.- znów zaczęłam płakać. Justin podszedł do mnie i mnie przytulił. Nie znałam go, ale czułam się przy nim na prawdę dobrze. Jakbym znała go od dawna. Był mi tak bliski, a zarazem taki nieznany. Fascynował mnie. Spojrzałam w jego oczy, a on w moje. Przetarł kciukiem mój lewy policzek. I stało się. Nasze usta się złączyły i poczułam to niesamowite uczucie w brzuchu. Było fantastycznie...
***
Stwierdziłam, że jutro nie dodam żadnego rozdziału, więc napisałam go dzisiaj. Liczę na komentarze, ponieważ czekam na waszą opinię. Już nie długo kolejne rozdziały. Miłego wieczoru. xoxo
omg kiss :**
OdpowiedzUsuńfuck je :D
aww czekam na next <3
Haha tak :3 spoczko :**
UsuńWow ale wszystko się szybko dzieje :o
OdpowiedzUsuńMusi się akcja rozgrywać :3
Usuń