Melanie POV*
Podjechałyśmy pod duży zamek. Mimo, że był taki stary otworzyli w nim szkołę, jednak jego piękny wygląd nie zmienia mojego zdania, że powinnam zostać zapisania po Bożym Narodzeniu. Przecież zostało tylko dwa tygodnie do świąt, więc chyba lepiej było by zapisać się w nowym semestrze. Jednak mojej mamy nie dało się ubłagać i stwierdziła, że powinnam iść wcześniej. Cała mama.
Wysiadłyśmy z samochodu i ruszyłyśmy w stronę drzwi do szkoły. Nie czułam klimatu tej całej przeprowadzi. Dla mnie to był taki jakby wyjazd tylko, że dłuższy. Mama szukała czegoś w swojej torebce. Wyciągneła z niej dużą białą kompertę.
Wysiadłyśmy z samochodu i ruszyłyśmy w stronę drzwi do szkoły. Nie czułam klimatu tej całej przeprowadzi. Dla mnie to był taki jakby wyjazd tylko, że dłuższy. Mama szukała czegoś w swojej torebce. Wyciągneła z niej dużą białą kompertę.
-Choć idziemy do sekretariatu. Trzeba zostawić tam niezbędne papiery. - kiwnęłam głową w zrozumieniu. Chciałam jak najszybciej wejść do środka, ponieważ na zewnątrz było zbyt zimno.
Weszłyśmy do szkoły. Jej wygląd w środku mnie zadziwił. Myślałam, że będzie jakoś bardzo staro. I tak było tylko, że wyglądało to na prawdę cudownie. Pod każdą kolumną stała zbroja rycerska. Szafki były w starym stylu. Podłoga był czarno-biała i bardzo się błyszczała. Drzwi do klas miały brązowy kolor, a uroku dodawały im stare klamki. Myślałam, że to będzie gorzej wyglądać, a jest nieziemsko.
Dopiero po chwili zauważyłam, że niektórzy mi się przyglądają. W tej szkole były takie grupki ludzi. Pewnie połączyli się ze względu na zainteresowania. Tapeciary patrzyły się na mnie i mówiły coś do siebie. Jedna machała ręką i poprawiała włosy jakby była jakąś królową. Pff. Zero opanowania.
Nawet nie wiem, kiedy z mamą znalazłyśmy się pod drzwiami sekretariatu. Moja mama była piękna. Przynajmniej dla mnie. Była mulatką. Mam trochę jaśniejsza cerę po tacie i wszyscy twierdzą, że moja mama jest moją siostrą. Nie wygląda na swój wiek.
Mama zapukała do drzwi sekretariatu. W dużym pomieszczeniu siedziała pani przy komputerze. Na moje oko miała pięćdziesiąt lat. Włosy miała spięte w koka. Nosiła czarne okulary.
-Dzień dobry. My do pani dyrektor. - mama posłała mi uśmiech.
-Proszę za mną. - odsunęła się od biurka i otworzyła kolejne drzwi w pomieszczeniu. -Nowa uczennica do pani. - ta kobieta była na prawdę bardzo miła.
-Zapraszam. - odezwał się głos z pomieszczenia za drzwiami.
-Dzień dobry.- powiedziałyśmy z mamą w tym samym czasie. Uśmiechnęłam się do nowej pani dyrektor.
-Dzień dobry. Za pewne Melanie? Miło cię w końcu poznać. - kobieta wstała od biurka i podeszła do nas. Mama podała kobiecie kopertę.
-Tu są wszystkie ważne dokumenty. -wytłumaczyła mama. Kobieta kiwnęła głową w zrozumieniu.
-To może nie będziemy przedłużać? Proszę. Oto twój rozkład zajęć oraz numer i kod do szafki szkolnej. Witamy w "Avalon School". - uśmiechnęła się do mnie.
-Dziękuje. Czyli mogę już iść zostawić rzeczy w mojej szafce? - spytałam o pozwolenie. Pani Patty kiwnęła głową w geście pozwolenia. - Do widzenia.- powiedziałam wychodząc z pomieszczenia. To samo powiedziałam do kobiety w sekretariacie. Szłam przez korytarz patrząc na numery szafek. Kontem oka obserwowałam ludzi ze szkoły. Większość osób patrzyła się na mnie i coś mówiła. Nie przejmowałam się tym jakoś, gorsze by było jakby jakaś pieprzona dziunia się do mnie dowalała bez byle powodu. Eh. 140,141 i 142. Tak w końcu znalazłam moją szafkę. Tylko był mały problem stała przy niej grupka chłopaków. Nie lubię utrzymywać dłuższej rozmowy z chłopakami. Nie jestem ufna wobec nich. Za dużo cierpień doznałam przez mojego ojca. Nie na widzę go za to. Podeszłam do grupki chłopaków.
-Przepraszam czy mógłbyś się troszeczkę posunąć, chcę dostać się do mojej szafki. -nie patrzałam na chłopaka, żeby nie palnąć czegoś głupiego.
-Jasne nie ma problemu. - chłopak przestał opierać się o moją szafkę. Stanął obok mnie i czułam, że patrzy się na mnie. To było trochę dziwne uczucie, ale wydawało mi się, że jego koledzy patrzą mi się na tyłek.
Włożyłam plecak do moje szafki. Zamknęłam ją.
-Jesteś tu nowa? Nie widziałem Cię wcześniej. - oparł się bokiem o szafkę obok mojej.
-Nie kurwa z Marsa przyleciałam. - oparłam plecy o szafki. Chłopak stanął przed mną opierając jedną rękę nad moją głową. Spojrzał mi prosto w oczy. Wtedy mogłam dopiero przyjrzeć mu się z bliska. Miał blond włosy i piwne oczy. Był na prawdę bardzo seksowny. W pewnym momencie moje nogi zaczęły robić się jak z waty i gdyby nie szafki o które się opierałam, już dawno wylądowała bym na podłodze.
-Nie igraj z ogniem shawty. - nachylił się nad moim uchem. - Bo możesz spłonąć. - szepnął. W pewnym momencie zapomniałam jak się oddycha.
-Dobra Justin nie strasz nam nowej koleżanki. -odsunęła go ode mnie jakaś dziewczyna. -Jestem Rose. A ten kretyn to Justin. - kiwnęła głową w jego stronę. Justin przerzucił oczami. Rose i ja się zaśmiałyśmy.
-Jestem Melanie. - podałam rękę Rose, która z chęcią podała mi swoją. - Miło Cię poznać. - dziewczyna się uśmiechnęła. Justin odszedł gdzieś z kolegami.
-Przestraszył Cię? - spytała poprawiając włosy.
-Szczerze? Trochę tak. - zaśmiałyśmy się. Myślę, że polubię tą dziewczynę jest na prawdę miła.
-Choć ze mną! Mam teraz próbę. - weszłyśmy na dużą sale gimnastyczną. Grupa dziewczyna stała na środku sali i rozmawiała ze sobą.
-Jesteś cheerleaderką ? - spytałam w za chwycie. Sama chciałabym ją zostać, ale w mojej szkole nic takiego nie było.
-Tak. - powiedziała zafascynowana. - Nie długo mamy nabór na nową cheerleaderkę. Carly złamała nogę i nie będzie mogła już ćwiczyć, a szkoda była bardzo dobra.- westchnęła.
-Ja trochę ćwiczę mogłabym pokazać co potrafię? - spytałam z nadzieją w głosie.
-Dziewczyny to jest Melanie. - krzyknęła do grupki dziewczyn. Wszystkie się do mnie uśmiechnęły. Widać, że nie są typem wymalowanych lasek. - Masz mój strój idź się przebrać i pokarzesz nam co potrafisz okey? - kiwnęłam głową w zrozumieniu. Weszłam do przebieralni, która była przy hali gimnastycznej. Przebrałam się i spojrzałam na siebie w lustrze, które wisiało na ścianie. Wyglądałam w nim bardzo dobrze.
Wyszłam z przebieralni i stanęłam na przeciwko dziewczyn. Rose włączyła piosenkę, a ja pokazałam to co potrafię...
***
Tak w końcu udało mi się napisać pierwszy rozdział na bloga. Wiem, że jest trochę nudy, ale o kolejny postaram się lepszy. LICZĘ NA KOMENTARZE. Jest to dla mnie bardzo ważne, gdyż chcę zobaczyć czy moje ff przypadło wam do gustu.
zaciekawiłaś mnie :D czekam na nexta <3
OdpowiedzUsuńHihi dzięki :)
UsuńNajs ;)
OdpowiedzUsuńThanks :3
Usuń