Bycie nową laską w szkole jest najgorszym co mogło mnie spotkać. Wszyscy się na Ciebie patrzą. Oceniają cię nawet nie zamieniając z tobą jednego pieprzonego słowa. A ty stoisz otoczona wzrokiem wszystkich uczniów. Pewnie jakaś dziunia, która myśli, że wszystko jej wolno zacznie nabijać się ze mnie. W ogóle nie czuje jakoś klimatu tej całej przeprowadzki. Dla mnie to znów zwykły wyjazd tylko dłuższy. Nie przejmuje się jakoś tym.
-Proszę to rozkład twoich zajęć, a to numer twojej szafki i kod do niej. Myślę, że spodoba Ci się w naszej szkole. - mówiła dyrektorka tej szkoły. Nie była jakaś surowa. Albo na taką nie wyglądała. Moja mama jeszcze załatwiała jakieś formalności związane z przyjęciem mnie do szkoły, a ja włóczyłam się po korytarzu szukając odpowiedniej szafki. Zerkałam również na ludzi, którzy kątem oka spoglądali na mnie i coś szeptali. Wiedziałam, że tak będzie. Czuje, że niezbyt mnie polubią. Szłam wzdłuż rzędu szafek.140,141 i 142. Tak to moja szafka.
-Przepraszam czy mógłbyś się troszeczkę posunąć, chce dostać się do mojej szafki. - spojrzałam na chłopaka opierającego się o moją szafkę. Stał tam z grupą chłopaków. Było ich chyba pięciu.
-Jasne nie ma problemu- powiedział i się odsunął. Otworzyłam swoją szafkę i włożyłam do niej wszystkie książki, które ciążyły mi na rękach.
-Nie widziałem Cię tu wcześniej. Jesteś nowa?- spytał chłopak opierając się o szafki.
-Nie kurwa z Marsa przyleciałam. - zamknęłam szafkę i stanęłam z założonymi rękami na piersi. Chłopak się wyprostował i spojrzał w moje oczy. Jego wzrok mnie zabijał. Miał piękne piwne oczy. Ale było w nich coś nadzwyczajnego. Coś co do niego przyciąga.
W pewnym momencie moje nogi straciły kontrole i gdyby nie to, że stałam blisko szafek na pewno bym wylądowała już dawno na podłodze.
-Nie igraj z ogniem shawty.- powiedział opierając rękę nad moją głową. - Bo możesz spłonąć.-to mnie przeraziło. Na chwilę zapomniałam jak się oddycha.
<3
OdpowiedzUsuń