sobota, 24 stycznia 2015

5.Don't be afraid.

JUSTIN POV*
-Czemu w ogóle miałeś wypadek?- spytała brunetka. Przecież nie mogłem jej powiedzieć: Wiesz.. Jestem dilerem i daliśmy zły towar pewnemu gościowi i chciał się na nas zemścić. A Marcus to nie mój wujek tylko szef. Austin też w tym współdziała. Pewnie gdybym ważył się tak powiedzieć Marcus zabił by mnie, a związek Austin i Rose rozpieprzył bym się. Więc zacząłem robić to w czym jestem dobry. Po prostu kłamałem.
-Wiesz... Chciałem jechać przez centrum miasta i stwierdziłem, że przez fabryki będzie szybciej...Niestety moje auto wpadło w poślizg. Tyle pamiętam.- spojrzałem na Marcusa, który uśmiechnął się na znak, że dobrze poszło mi okłamanie Mel. Austin przytulił mocniej do siebie Rose, która zachichotała w jego koszulkę. Spojrzałem na Melanie. Była zmieszana. Nie lubiłem okłamywać ludzi, ale to była konieczność.
-To miałeś dużo szczęścia, że nie masz połamanych kości.- powiedziała brunetka siadając obok mojego łóżka. Jezu uwierzyła w to na prawdę jestem niezły w kłamaniu.
-Sam się ciesze, że jestem cały.- uśmiechnąłem się do niej. Odwzajemniła mój gest.
-Gdzie on jest?-usłyszałem głos mojego ojca w korytarzu. Zamarłem kiedy zobaczyłem go zupełnie pijanego w drzwiach do mojego pokoju-Matka nie mogła przyjechać.- ledwo trzymał się na nogach. W prawej ręce trzymał butelkę po whiskey.
-Co ty w ogóle tu robisz?- odkryłem się i próbowałem wstać. Jednak Melanie podeszła do mnie i usadowiła mnie ponownie na łóżku.
-Masz nie wstawać. To Ci nie pomoże wyzdrowieć Justin.- w jej oczach widziałem troskę o moją osobę, ale nie mogłem się dać skompromitować mojemu najebanemu ojcu.
-To miłe z twojej strony, ale muszę wyprowadzić z tą tego wariata.-wstałem i podszedłem do ojca. Waliło od niego na kilometr, ale to nie była nowość w moim życiu. Przez całe moje życie widziałem go zapitego w cztery dupy i nie wiem jak mama z nim wytrzymywała. Ja na jej miejscu już dawno zostawił bym tego pijusa samego.
-Austin pomożesz mi go wyprowadzić?- skierowałem się do bruneta. Ten tylko kiwnął głową w zrozumieniu i podszedł do mnie.Chcieliśmy wsiąść mojego ojca pod ramiona, ale on zaczął się wyrywać.
-Nigdzie nie idę... Nie masz pra...pra.. prawa młodzieńcze.- mężczyzna kiwał się na nogach i nagle upad. Podniosłem go na nogi. Zawsze było tak samo. Był zapity i robił mamie pośmiewisko... Kurwa by mógł się opamiętać. Mam dosyć życia z nim pod jednym dachem, ale nie mogę zostawić mamy nie poradziła by sobie. Ma duży dług wobec banku, który oczywiście ojciec na nas zesłał, ale wiadomo mama musiała wszystko oddać, bo ten pijak nie pracował. Zacisnąłem pięście, kiedy na niego spojrzałem. Teraz dopiero poczułem jak moja mama czuła się z tym debilem. Czuła się upokorzona tak jak ja teraz. Melanie paczyła na mnie z współczuciem. Mercus tylko kiwał głową na zachowanie mojego ojca, a Rose stała obok Mel.
-Wstawaj durniu i wypieprzaj z tond!Jebany skurwielu.- pociągnąłem go do góry za kurtkę i wyrzuciłem przez drzwi zatrzaskując je za nim. Byłem wkurwiony jak nigdy. Uderzyłem pięścią w ścianę zostawiając dziurę w niej. Pożałowałem tego od razu moje knykcie były całe w krwi i piekły. Spojrzałem na osoby, które wstały w pomieszczeniu. Po ich mimikach twarzy mogłem zobaczyć, że są przerażone.
-Justin.-powiedział cicho głos za mną. Obróciłem się i zobaczyłem niską brunetkę.
-Mama?!-spytałem jakbym nie widział jej z piętnaście lat. Kobieta miała zakryte usta ręką, a z oczu płynęły jej łzy. W tym momencie załamałem ręce. Kobieta podeszła do mnie nic nie mówiąc tylko wtulając się we mnie. Zrobiła to tak szybko, że nie wiem kiedy sam przycisnąłem ją do siebie.
-Cii spokojnie.- głaskałem ją po plecach. Melanie i Rose wyszły z pomieszczenia to samo zrobił Marcus i Austin.

***
Rozmawiałem z mamą o wielu sprawach i jak w ogóle doszło do wypadku. Przesz dłuższy czas płakał i przepraszała mnie, że mamy takie życie, a nie inne. Serce mi się zaciskało, kiedy na nią patrzałem w takim stanie. Była zmęczona pracowała dziesięć godzin i za każdym razem każda wypłata była ściągana przez bank. Kiedy miałem szesnaście lat stwierdziłem, że muszę pomóc mamie wtedy poznałem Marcusa. Kręcił się wokół naszej szkoły już wtedy wiedziałem, że jest tym kim jest teraz. Dilerem. Potem Austin potrzebował pracy więc go wkręciłem do Marcusa. Od tamtej pory jesteśmy "perełkami" Marcusa. W sumie on tak uważał, jednak ja tylko chciałem wykonać dobrze robotę i mieć pieniądze dla nas. Dla mnie i dla mamy, ojciec się nie liczył. Był wyrzutkiem społeczeństwa, a dla mnie nie był nawet ojcem. Był nikim. Pamiętam, że kiedyś wróciłem ze szkoły, a on pobił mamę. Była w takim stanie, że przewieźli ją na OIOM. Wtedy czuwałem przy jej łóżku przez dwa dni, a co robił ten śmieć? Chlał z koleżkami pod barem. Kiedyś widziałem go w klubie go-go i wolałem nie mówić mamie o tym, że przespał się z jakąś "Nasty" to by ją zabiło. 
Mama zasypiała na siedzącą. 
-Mamo jedź do domu wyśpij się porozmawiamy jutro.- próbowałem ją zmotywować, żeby zajęła się sobą.
-Synku jest okey. Nie musisz się tak martwić. Ważne jest teraz dla mnie tylko twoje zdrowie.- położyła rękę na moim policzku kręcą przy tym kółka swoim kciukiem. Mama wstała z miejsca i pocałowała mnie w czoło.
-Do jutra.- uśmiechnęła się co sprawiło, że odwzajemniłem ten gest. Wyszła z pomieszczenia wtedy zauważyłem zgrabną brunetkę w wejściu. 
-Proszę nic nie mów.- opadłem na poduszkę przeczesując włosy ręką. Melanie usiadła na mnie rozkrokiem co mnie zdziwiło. Zbyt pewna siebie- podpowiedział mi mózg. Uśmiechnąłem się zadziornie i podniosłem się do pozycji siedzącej. 
-Jesteś niegrzeczny.- powiedziała uderzając mnie w klatkę pięścią. 
-Auć.- zaśmiałem się. Brunetka zeszła ze mnie i stanęła obok łóżka. 
-Muszę już iść. Zobaczymy się jak wyjdziesz?- spytała pocierając moje ranne knykcie. 
-Jasne.- Melanie zostawiła całusa na moim policzku i wyszła z sali machając do mnie za drzwi. Po tym weszła Rose i też się ze mną pożegnała. Teraz zostałem tylko ja, Austin i Marcus. Austin usiadł na moim łóżka, a Marcus obok mojego łóżka. 
-Stary tyle brakowało, aby się wydało.- pokazał palce między którymi była maleńka przestrzeń. Zaśmiałem się na widok tego gestu. 
-Justin to nie śmieszne jeszcze trochę, a wylądował byś na OIOM'ie z połamanymi kościami. To jakiś cud, że nic Ci nie jest.-Marcus wstał i zaczął chodzić od ściany do ściany, jakby coś wymyślał. 
-Spokojnie jestem cały. Po wyjściu ze szpitala wrócę do roboty.- machnąłem ręką biorąc mój telefon z małej szafki obok łóżka. 
-Jesteś popierdolony!-stwierdził Austin.-Stary po wypadku musisz odpoczywać, a nie. I co wrócić do pracy i znów wylądujesz w szpitalu? Kurwa!- darł się na mnie. 
-Austin ma rację.- przyznał Marcus.- Po wyjściu ze szpitala będziesz się regenerować w domu to zbyt niebezpieczne, abyś od razu wrócił do pracy.-stwierdził. 

***
Byłem już od jakiś pięciu dni w domu i roznosiło mnie. Zawsze miałem coś do roboty, a teraz byłem tylko w domu i pomagałem mamie. Kłóciłem się z ojcem. Czasami grałem na gitarze, bo to mnie uspokajało. 
W końcu zdecydowałam się zadzwonić do Melanie.
-Halo?-odezwał się delikatny głos w słuchawce.
-Spotkamy się?- nie mogłem przedłużać tej rozmowy musiałem się z kimś spotkać. Wariowałem już w tym domu. 
-U mnie? Czy u ciebie?-spytała.- Znaczy wiesz...yyymm... O co chodzi.-zachichotała do słuchawki.
-U ciebie. U mnie by się nie dało. Będę u ciebie jakoś o 19 okey?-założyłem bluzę na siebie przenosząc telefon do drugiej ręki.
-Dziękuje, że dajesz mi czas bym się naszykowała, bo wyglądam jak gówno.- zaśmiałem się zakładając buty. Czasami była taka głupiutka. 
-Jasne jasne. Do później.- usłyszałem tylko krótkie "pa" i się rozłączyłem. Zbiegłem po schodach na dół. Wziąłem kluczki z małej szafeczki obok drzwi i wyszedłem. 
Po jakiś dwudziestu minutach stałem już pod kamienicą Melanie. Wysiadłem z samochodu i zamknąłem go na kluczyk. Wszedłem do kamienicy i wybrałem numer mieszkania brunetki na panelu przed drzwiami. 
-Proszę.- powiedziała. Złapałem za klamkę od drzwi i wszedłem do środka. Wbiegłem na drugie piętro i zapukałam do drzwi. Brunetka miała na sobie tylko długą podkoszulkę i mokre włosy. Uśmiechnąłem się zadziornie i wszedłem do mieszkania. Melanie miała czerwone policzki. Pewnie myślała, że będę trochę później. Stała przede mną piękna brunetką z mokrymi włosami w samej koszulce. Podszedłem do niej i pocałowałem jej szyję i chyba zostawiłem pocałunek w jej czułym miejscu bo cicho jęknęła. Jedną ręką trzymałem jej talię przy sobie, a drugą włożyłem jej pod bluzkę.
-Justin.-pisnęła łapiąc za moją rękę pod jej bluzką.-Nie zrobisz tego. Nie pozwalam.-spięła się wbijając paznokcie w moją skórę. 
-Spokojnie.-szepnąłem do jej ucha. Idąc przed siebie. Znaleźliśmy się w salonie na kanapie. Zabrałem ręce od brunetki i zdjąłem bluzkę i t-shirt. Podniosłem delikatnie jej bluzkę do góry. Ona pociągnęła ją w dół. Nachyliłem się nad nią i ucałowałem jej czubek nosa. 
-Nie chce tego. Nawet Cię nie znam.-pisnęła i złapała za moje bicepsy chcąc się podnieść. 
-Wiem. Ale to nic takiego.- pocałowałem jej szyje na co ona wbiła swoje paznokcie w moje plecy.-Kurwa Mel.-jęknąłem w zgięcie jej szyi. 
-Zejdź ze mnie. Justin teraz.-podniosłem głowę do góry i spojrzałem w jej brązowe oczy.-Proszę.- powiedziała. Jej oczy się zaszkliły. Pocałowałem ją w usta.
-Nie skrzywdzę Cię shawty.- jej ręce delikatnie przejechały po moim brzuchu. Uśmiechnęła się. Stwierdziłem,że powinienem z niej zejść, kiedy otworzyły się drzwi frontowe. 
-Kochanie wróciłam!- wtedy do salonu weszła jej mama.
-To nie tak.- podnieśliśmy się na nogi. Melanie poprawiła swoją bluzkę.-Na prawdę.-opuściła głowę ze wstydu. A ja czułem się jak małe dziecko przyłapane na podkradaniu ciastek z kuferka.
-Właśnie widzę.-powiedziała jej mama przenosząc ciężar ciała na jedną nogę. Założyła ręce na piersi.- Chce wyjaśnień.- wymieniliśmy się spojrzeniami z Melanie. To będzie masakra. 

______________________________________________________________________________
Hej kochani :) Oto kolejny rozdział w końcu udało mi się go napisać.LICZĘ NA KOMENTARZE! 
Przepraszam jeśli są błędy i wszystko z sobą nie współgra, ale pisałam ten rozdział na szybko. 
Jednak jest chyba dłuższy od wszystkich rozdziałów, które napisałam więc mamy plus :) I jak widać cały rozdział z widzenia Justina. Myślę, że wam się spodoba.
Miłego czytania :*

4 komentarze: